Kontakt

przez , 17.mar.2015, w Bez kategorii

Jeżeli ktoś chce info co dalej z blogiem piszcie do mnie na priv: 
https://www.facebook.com/Victoria.wariacie?fref=ts

VVica

Zostaw komentarz więcej...

Info

przez , 21.paź.2014, w Bez kategorii

Przykro mi, że nie mam co wam wstawiać :’( Może niedługo coś wrzuce tutaj, a z FF to zobacze może dodam w weekend jeżeli mi BattyMars nie przyśle do poprawy to będę musiała przewijać wiadomości… nawet nie wiem ile :P Może około 2 może nawet 3 tysięcy…

Niczego nie obiecuje mówię tylko, że się POSTARAM.

6 komentarze więcej...

Rozdział 30

przez , 06.paź.2014, w Bez kategorii

-, co?! Ale…- Przerwałam

- nie, czekaj daj mi skończyć! – Tym razem to on się wciął. Zamilkłam- zawsze zaprzeczała o jakichkolwiek uczuciach do mnie, ale jej czyny przeczyły słowom. Raz…. Jeden jedyny raz… Się pocałowaliśmy- dodał prawie szeptem i spuścił głowę- bolało mnie, ze nie potrafi sie przyznać do miłości, ale kiedy po miesiącu odeszła, dowiedziałem się sie, ze jest z ciąży. Postanowiłem zapomnieć. Na początku nie Szlo najlepiej, ale z czasem sie udało. Jednak, kiedy ja tu zobaczyłem… Ból powrócił. Nic juz do niej nie czuje, o to sie nie martw, ale dawna rana… Jak widać nie goi sie tak łatwo?

-Takie rany łatwo się nie goją. Wiem po własnych doświadczeniach.

-Ty nadal jesteś z…- Rozejrzał się po sali, ale nie wypowiedział imienia mojego ukochanego.

-Tak jestem, ale mój bliski przyjaciel, który był dla mnie jak brat, został zabity przez strzygi niecały rok temu. Najgorsze jest to, że ja na to patrzyłam.

Zaniemówił z wrażenia. Chyba uznał, że jego ból z powodu mojej matki jest milion razy mniejszy niż mój po stracie Masona.

-Tylko nie mów, że jest ci przykro. Wszystkim jest przykro, ale nikt go nie szukał, kiedy uciekł. Tylko ja i jego najlepszy przyjaciel.  Ja z Dymitrem… To tez nie było łatwe. Oboje wiedzieliśmy, ze nie możemy być razem. Zaprzeczaliśmy również swoim uczuciom, ale na dłuższa metę nie wyszło. Jesteśmy szczęśliwi. Chociaż na normalne życie nie ma szans – dodałam bardzo cicho

- Rose, wiem. Nie wywołujmy juz złych wspomnień. Ciekawi mnie, jakie jest twoje hobby

Zdziwiłam się.

- to chyba oczywiste…. – Powiedziałam

- aha… Czyli jedyne, co cie interesuje, to zabijanie strzyg?

- no… Nie. Nie do końca. Nie mam czasu na nic więcej.

- Bzdura! – Wykrzyknął – gdybyś chciała, to znalazłabyś czas

- może…. Może rzeczywiście nie chce. A ty?

- ja… Może to dziwnie zabrzmi, ale interesuje się muzyka.

- ooo- zdziwiłam się bardziej- śpiewasz? Grasz?

- Obie rzeczy. – Mruknął i uśmiechnął się

- fajnie… Ja w ogóle nie słucham muzyki.

- hm…. To dla mnie trochę dziwne – juz się nie uśmiechał się, tylko jego brązowe oczy z zainteresowaniem spoczywały na mojej twarzy.

-Takie rany łatwo się nie goją. Wiem po własnych doświadczeniach.

-Ty nadal jesteś z…- Rozejrzał się po sali, ale nie wypowiedział imienia mojego ukochanego.

-Tak jestem, ale mój bliski przyjaciel, który był dla mnie jak brat, został zabity przez strzygi niecały rok temu. Najgorsze jest to, że ja na to patrzyłam.

Zaniemówił z wrażenia. Chyba uznał, że jego ból z powodu mojej matki jest milion razy mniejszy niż mój po stracie Masona.

-Tylko nie mów, że jest tobie przykro. Wszystkim jest przykro, ale nikt go nie szukał, kiedy uciekł. Tylko ja i jego najlepszy przyjaciel.

Zeszliśmy z dziedzińca i skierowaliśmy się na schody. Szybko weszliśmy na drugie Pietro i przeszliśmy przez cały korytarz.

- Musze skoczyć po klucze. – Wyjaśnił krotko Brian. Pokiwałam głową i juz po jakichś 15 minutach staliśmy przed tajemniczymi, czarnymi drzwiami. Wydawały się być ciężkie, o czym się przekonałam, kiedy mój partner z cichym stęknięciem je przede mną uchylił. W pomieszczeniu panował półmrok, jednak po zapaleniu małego światełka, zobaczyłam, ze jest to chyba studio nagraniowe. Rozejrzałam się krotko, i popychana przez Brian’a otworzyłam drugie drzwi. Moim oczom ukazał się przeszklony pokój z przeróżnymi instrumentami muzycznymi, poczynając od gitary i kończąc na jakichś dziwnych bębenkach. Wyglądało to bardzo interesująco, a mój kompan spoglądał na to zapewne nie pierwszy raz. Podszedł do jednej z wielu gitar i zaniósł ją w inne miejsce. Nie patrzyłam gdzie jest. Oglądałam każdy instrument z osobna. Długo oglądałam gitary, bo było ich najwięcej. Każda była w innym kolorze i inaczej wyglądała. Nie znałam się na ich rodzajach, ale wiedziałam, że jest ich kilka. Wzięłam do ręki czerwoną i o mało, co jej nie upuściłam, gdy Brian się odezwał.

-To się jest akustyczna. Ma piękniejszy dźwięk niż reszta gitar tego rodzaju, które tutaj widzisz. I uważaj to, że mają w sobie stalowy pręt nie oznacza, że są niezniszczalne. Odłożyłam ja delikatnie na miejsce. Rozglądałam się, ale byłam ostrożniejsza niż przed tę. W końcu Brian się odezwał się:

- a to… Jest moja ulubiona.. – Podszedł i pokazał mi jakąś czerwoną, podpalaną na bokach i większą niż ta, którą oglądałam poprzednio. Była naprawdę ładna. Delikatna rozeta wyglądająca jakby płomienie delikatnie pochłaniały gitarę, a mieniące się gdzieniegdzie złote cząsteczki, dodawały jej charakteru. Wydawała się cała błyszczeć w rękach mojego, brata”. Przejechałam ostrożnie palcem po lakierowanym pudle rezonansowym. Przebieg mnie dziwny dreszcz.

- Zagraj mi coś… Proszę

 

5 komentarze więcej...

rozdział…

przez , 23.wrz.2014, w Bez kategorii

Dzisiaj może dodam rozdział.

Pozdro z wok’u XD

5 komentarze więcej...

Rozdział 29

przez , 20.wrz.2014, w Bez kategorii

Mi dać pena… PRZEZ TRZY DNI GO SZUKAŁAM… Jeżeli rozdział się powtarza dajcie mi znać na fejsie. Link był podany, żeby nie było.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Gdy spojrzałam na łóżko gdzie były jeszcze ślady po tym, co robiliśmy tu wcześniej we dwoje. Poszłam się umyć, bo musiałam za godzinę iść na spotkanie straży. Jak tylko weszłam do łazienki skierowałam się pod prysznic? Puściłam zimną wodę, ale od razu zmieniłam zdanie. Gdy już byłam czysta wzięłam bluzę, w której tuliłam się wczoraj do Dymitra. Choć w ten sposób miała część niego przy sobie. Juz ubrana podeszłam do łóżka. Stanęłam przed nim, na chwile sie zamyślając. Zmięta kołdra leżała na podłodze, prześcieradło było na wpół zsunięte, a poduszki oparte w nieładzie o ścianę. Westchnęłam cicho, i postanowiłam doprowadzić je do porządku. Miałam jeszcze chwile czasu do narady, wiec musiałam sie czymś zająć, żeby o nim nie myśleć. W końcu posprzątałam cały pokój i kiedy wszystko leżało na swoim miejscu, skierowałam sie na salę konferencyjną. Celowo nie poszłam bocznymi korytarzami, tylko główną, najszybsza droga. Na niej spotkałam Brian’a i uraczyłam go smutnym uśmiecham się na powitanie. W odpowiedzi skinął głową i otoczył mnie ramieniem. Domyślił sie ze nie jest ze mną dobrze, wiec nie zadawał pytań. Wiedział ze sama mu powiem.

-Idziesz na naradę?- Spytałam uwalniając się po chwili z jego objęć.

-Tak idę i widać z daleka, że coś jest nie tak.- Powiedział.

-Myślałam, że każdy wie.

Wyglądał na zdziwionego po usłyszeniu moich słów.

-Aha Dymitr wyjechał do Rosji.

-Czy wszyscy to wiedzieli przede mną? Z resztą… Nie o to chodzi. Nie wierze, że pomyślałeś o tym. Chociaż… To wcale nie pomaga. W każdym razie wczoraj porwali mojego ojca, a ty mi tutaj wyskakujesz z strażnikiem Bielkowem- specjalnie powiedziałam Strażnik, ponieważ zbliżaliśmy się do sali.

-Twojego ojca? Wczoraj z tego, co wiem porwano Ibrahima Mazura i Sydney Sage. Kogo jeszcze porwano?

-Dla twojej informacji z tego, co ja wiem to nikogo poza tą dwójką. Jestem ciekawa jak inni strażnicy znoszą teraz moją matkę.

-Twoja matka… Jest wspaniałą osobą. – Odparł z żalem w głosie

-, co? – Spytałam zdziwiona

- nic, czy to ważne?

- tak! Musisz mi powiedzieć

- nie wiem…

- Brian… – Powiedziałam – proszę cie

-, ale obiecaj ze mnie nie zjesz… – Mruknął, na co sie roześmiałam się

- stoi- zgodziłam sie, ale zamilkłam, bo weszliśmy na sale. Było juz pełno ludzi. Większości nie znałam, ale nie musiałam sie tym martwic, bo mama jak tylko mnie dostrzegła, przywołała do siebie. Podeszliśmy oboje. Mieliśmy przed sobą mapę okolicy. Były zaznaczone miejsca gdzie strzygi mogły przeczekać dzień. Najczęściej pojawiał się kolor czarny, który oznaczał jaskinie oraz czerwony oznaczający pustostany. Następne kolory nie wiedziałam, co oznaczają. Spojrzałam znów na moją matkę. Łza jej się w oku kręciła, ale gdy na mnie spojrzała uznała chyba, że musi, choć udawać silną przed wszystkimi. Nie wiedziałam gdzie jest Abe ani jak go uratuję, kiedy się dowiem gdzie jest i chciałam to wiedzieć jak najszybciej. Narada nie wniosła nic nowego. Zdecydowano o misji ratunkowej, do której należało ciągle ćwiczyć. Nikt nie wiedział, z czym sie tam spotkamy, dlatego od razu skierowaliśmy sie na sale. Po męczącym treningu, odważyłam sie spytać

- Brian?

- no?

- to… Co mi chciałeś powiedzieć?

- aa aa – posmutniał- widzisz…- zaczął z oporem po dłuższej przerwie- Twoja matka i ja … My… Byliśmy kiedyś w podobnej sytuacji jak ty z Dymitrem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem możecie mnie zabić za przerwanie w takim momencie, ale BattyMars wymyślał tą scenę.

4 komentarze więcej...

Co do rozdziałów

przez , 06.wrz.2014, w Bez kategorii

Tak wam miło się czyta, ale się okazało, że niestety nie mam co wam dodawać…
Będziemy się starać pisać na bieżąco tak by był choć jeden rozdział na tydzień.

Będziemy się starać oczywiście, żeby były jak najczęściej. Wiadomo nauka i te sprawy, więc nie wiadomo.
Nie planujemy zawieszać bloga, więc nie przestańcie tu zaglądać.
Jeżeli chcecie wiedzieć kiedy dodaemy tutaj rozdziały lub jakieś pytania to piszcie tu:

https://www.facebook.com/Victoria.wariacie?fref=ts

Przykro nam, że będziecie musieli tak długo czekać.

4 komentarze więcej...

Rozdział 28

przez , 06.wrz.2014, w Bez kategorii

Może jutro, ale to nie jest pewne będzie 29.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Śmialiśmy się i żartowaliśmy, a ja zaczynałam cierpieć, bo mimo wszystko, gdy sobie wyobraziłam siebie w ciąży z dzieckiem Dymitra to… Coś mnie w sercu zakuło. Pewnie żal, że to się nigdy nie stanie.

-Bardziej jestem ciekawa miny Oleny, Abe’a i Janine. Wyobraź sobie. Jesteśmy wszyscy w jednym pokoju i mówisz, że będziesz miał dziecko. Olena spytałaby, z kim. Na to ja bym powiedziała, że ze mną. Mm… było by cudownie gdyby to mogła być prawda.- Powiedziałam to i przytuliłam się mocniej do mojego ukochanego.

-Roza… Nie płacz.- Zdziwiłam się, kiedy to powiedział. Nawet nie wiedziałam, że płacze. Podniosłam sie i spojrzałam mu w oczy- Nigdy bym nie poruszył tego tematu gdybym wiedział, że to cię zaboli.

-ale to ja zaczęłam, wiec nie przepraszaj. Po prostu… Szkoda ze to nie jest możliwe.

- Rose… Gdyby to sie stało… To mielibyśmy tez wiele problemów…

- jak zwykle.- Mruknęłam sarkastycznie

-, Ale twój, doskonały dawca genów ” nie miąłby nic przeciwko temu – dorzucił. Mimowolnie parsknęłam śmiechem na to, ze użył zwrotu, którym go nazwałam.

-Tak? Powiem ci sekret… Nie możesz go nikomu zdradzić. Przyrzekasz?- Spytałam z błyskiem w oku. Teraz się oboje uśmiechaliśmy dwuznacznie.

-Na swój honor!- Przyrzekł solennie.

-Kocham mojego „doskonałego dawce genów’.- Wyznałam i pocałowałam go w usta. Uśmiechał się, gdy nasze usta się spotkały.

Nie wiedziałam ile jeszcze mamy czasu do samolotu Dymitra, ale… Nie chciałam tego wiedzieć. Wolałam się nacieszyć jego obecnością. Nagle znalazłam się pod moim ukochanym cały czas naga. Całowaliśmy się namiętnie. Pragnęliśmy być, blisko, ale nigdy nie byliśmy dość blisko nawet, gdy był we mnie. Całowaliśmy sie długo, aż w końcu szepnął mi do ucha

- chcesz? – Spytał znając odpowiedz. Pokiwałam głową i złapałam Dymitra za kark. Przyciągnęłam go do siebie, a on znowu złączył nasze usta i we mnie wszedł. Ruszał sie powoli, za każdym razem wywołując mój jęk. Długo sie kochaliśmy, a kiedy znowu leżałam koło niego mruknęłam

- będę tęsknić… Bardzo

- ja tez – odparł smutno i pogłaskał mnie po głowie – ale musze, wiesz.

Pokiwałam głową i wtuliłam sie mocniej. Leżeliśmy tak chwile w ciszy.

-Najchętniej zabrałbym cię do Rosji już na zawsze. Nie, jako strażniczkę tylko kobietę, w której się zakochałem- spojrzałam na niego. Pierwszy raz powiedział, że się we mnie zakochał.

-Nie się miałabym nic przeciwko. Jest tylko mały problem.- Wyznałam szczerze.

-Wiem… Przyrzekliśmy chronić Morojów. Mm…

-Nie to miałam na myśli.- Powiedziałam uśmiechnięta lekko się śmiejąc- Mam na myśli rosyjski. Nie umiem nic powiedzieć w tym języku.

Też się uśmiechnął na te słowa. Widziałam w jego twarzy jak wyobraża sobie nas dwoje w Rosji. Bez strachu, że zginiemy z rąk strzyg.

-O tym nie pomyślałem.- Powiedział z coraz większym uśmiechem. Pocałowałam go w usta.

-… Musze zaraz lecieć – przerwał. Zamknęłam oczy, powstrzymując łzy. Ścisnął moja rękę i nie puszczał dopóki na niego nie spojrzałam

- nie… – Przytuliłam sie do niego

-tak, możesz iść ze mną

- zgoda

Ubraliśmy sie szybko i zeszliśmy trzymając sie za ręce. Samolot czekał juz na Dymitra. Zapakował torbę do środka i wrócił do mnie.

- dasz sobie rade? – Spytał smutno

- chyba tak – odparłam, i poczułam pierwsza łzę spływającą wolno po policzku. Otarł ją kciukiem i pocałował lekko. Przytuliłam sie mocno.

- Będę tęsknił, ale wrócę jak najszybciej się da.

Pocałował mnie na do widzenia. Nie było w tym pocałunku delikatności. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Umysłem był Jeszce w sypialni, na co uśmiechnęłam się przez łzy.

-Wracaj szybko. Pozdrów tam wszystkich i mam nadzieję, że Jewa szybko z tego wyjdzie.

-Też mam taką nadzieję.- Powiedział i pocałował mnie w czoło- Do zobaczenia Roza.- Odwrócił się i wszedł do samolotu. Pomachałam mu jeszcze płacząc i wróciłam do pokoju.

 

6 komentarze więcej...

Poprawiony: Rozdział 27

przez , 06.wrz.2014, w Bez kategorii

Dzisiaj jeszcze wstawię jeden lub dwa rozdziały… przy kolejnym napisze czy jeszcze dzisiaj będzie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

W końcu wzięłam go całego do moich drobnych ust. Był większy niż się spodziewałam, ale wyjmowałam i wkładałam go rytmicznie coraz szybciej.

Chwilę zajęłoby doprowadzić Dymitra do wytrysku, ale gdy to się w końcu stało o mało, co nie udławiłam się jego ładunkiem, ale połknęłam całość patrząc mu w oczy.

Od razu wstał i zaczął mnie całować. Zrzucił mnie i znowu był nade mną. Ciężko oddychał po tym, co mu zaserwowałam. Zjechał ręką po moim brzuchu, zbliżając sie do krocza. Zatrzymał sie tam i błądził nim w okolicach mojego wejścia. W końcu całując mnie czule, włożył go we mnie. Westchnęłam cicho. Na początku nic nie robił, ale po chwili zaczął pocierać coraz mocniej. Zrobiło mi sie mokro, ale cholernie przyjemnie. Jęknęłam cicho i poczułam drugiego palca. Poruszał nimi w coraz szybszym tempie i wsuwał je stopniowo. Przyspieszał i zwalniał, kiedy wygięłam plecy w łuk, dołożył trzeciego, nie zmieniając rytmu. Krzyknęłam i w tym samym momencie szczytowałam. Wyjął je po chwili i nachylił sie nad miejscem, którym poprzednio sie bawił. Krótko czułam na sobie jego język, a potem znowu zaczęliśmy sie całować. Nie mogliśmy przestać. Czułam jego ręce wszędzie, nawet w najintymniejszych miejscach mojego ciała. On czuł to samo, bo sama nie wiedziałam gdzie są moje dłonie. Nagle, gdy poczułam znów jego palec w sobie jęknęłam z zadowolenia. Po kilku sekundach wyjął go i jeździł nim blisko mojej dziurki. Drażnił się ze mną, więc zaczęłam robić to samo. Wzięłam w rękę znów jego członek w dłoń i wykonałam kilka powolnych ruchów dłonią. Spojrzeliśmy sobie w oczy i wiedzieliśmy, że to będzie długa noc pożegnalna. Znów zaczęliśmy się całować, ale wolniej namiętniej. Powoli znów włożył we mnie palec, a ja wykonywałam powolne ruchy dłonią. I tak do czasu, gdy obydwoje dostaliśmy orgazmu. Jego palec był we mnie to moja ręka sprawiała mu przyjemność. Po tej zabawie przyszedł czas na najbardziej wyczekiwaną chwilę. Dymitr zaczął mnie całować po szyli, piersiach i brzuchu, ale nie na to czekałam. Kiedy jego usta wróciły do moich i się złączyły mój ukochany w końcu wszedł we mnie? Nic nie mogło powstrzymać mojego westchnienia.

-Kocham cię…- Powiedziałam tylko w przerwie między pocałunkami, gdy on poruszał się we mnie powoli. Przyprawiał mnie tym o zawrót głowy. Był bogiem walki dla wszystkich, ale dla mnie i bogiem seksu.

-Kocham cię Roza- powiedział Dymitr po rosyjsku. Wiedział, że to na pewno zrozumiem w jego ojczystym języku.

Mój ukochany wykonał jeszcze parę ruchów, a ja wygięłam się w łuk i dostaliśmy orgazmu w tym samym momencie. Nie było podziału na jego i moje ciało. W tej chwili byliśmy jednością nie tylko duszami, ale i ciałem.

- cholera..- Wysapałam, wbijając palce w jego plecy.

-mm? – Mruknął mi do ucha, bawiąc się nim. Dalej był we mnie, ale na razie sie nie poruszał. Nie odpowiedziałam, bo poczułam, ze znowu będziemy sie kochać. Nadał wolne tępo, tak żebyśmy mogli sie sobą nacieszyć. Znowu zatraciliśmy sie w sobie. Kiedy jego usta dotknęły moich, poczułam charakterystyczne ciepło w dole brzucha, taką przyjemność?.. Całowaliśmy sie długo. Przytulaliśmy się. Nie chcieliśmy na tym kończyć. Nie wiedzieliśmy, kiedy się zobaczymy, więc chcieliśmy ten czas wykorzystać jak najlepiej. W końcu kilka dni temu straciłam cnotę.

Poczułam dłonie Dymitr na moich pośladkach, który w następnej chwili położył mnie na sobie. Zdziwiło mnie to, bo jak dotąd przewracał mnie na plecy. Po chwili już wiedziałam, dlaczego tak zrobił, bo nagle usiadł ze mną w ramionach. Siedzieliśmy tak, że był pomiędzy moimi udami. Podniosłam się trochę i dałam mu znak by kontynuował to, co robiliśmy chwile wcześniej. Zrozumiał mnie od razu i po mniej niż sekundzie poczułam go w sobie. Przylgnęłam do niego, opierając czoło o jego ramie. Podnosił mnie w zróżnicowanym tempie, aż oboje doszliśmy. Nie zmieniliśmy pozycji. Siedzieliśmy tak w ciszy, wsłuchując się sie w nasze zmieszane oddechy. Przytuliłam sie mocniej do ukochanego. Jak zwykle zrozumiał i położył mi ręce na plecach? Zastygliśmy tak, na dłuższy czas, który przerwał Dymitr. Pieścił lekko moją szyję, powodując moje westchnienie. Po dłuższej chwili położył sie, ciągnąc mnie za sobą. Ciągle byliśmy jednością, a kiedy juz leżałam na jego klacie, podniosłam sie lekko i oparłam na łokciach. Spojrzałam ukochanemu w oczy. Uśmiechnął się. Pogłaskałam jego policzek, a potem pojechałam delikatnie palcem w dół, na brodę, a z niej na usta. Dalej sie uśmiechał się, gdy obrysowywałam ich kontury. Kiedy skończyłam i znowu położyłam dłoń na jego policzku, przykrył ja swoja i przeniósł na swoje serce? Czułam jak bije…

-Kocham cie Roza, jesteś dla mnie całym światem nie tylko w takich chwilach. To serce bije przez ciebie i dla ciebie- powiedział mi na ucho swoim głębokim głosem. Podnieciło mnie to i trudno było, żeby tego nie zauważył skoro był we mnie.

-Kocham cię Dymitr i też jesteś dla mnie całym światem.- powiedziałam poruszając się tak by ze mnie wychodził i wchodził.

Złapał mnie za pośladki, nadając tępo. Opadłam na jego pierś, sapiąc cicho. Po raz kolejny szczytowaliśmy, i na razie mielismy dość. Położyłam sie obok Dymitra, patrzac mu w oczy. Pocałował mnie lekko i otoczył ramieniem.

- co byś zrobił gdybysmy mieli dziecko? – spytałam. Roześmiał się.

- wiesz, ze to nie możliwe, skarbie

- wiem, ale patrz… Takie małe… Romitri… – Mruknęłam rysując cos palcem po jego piersi. Sama byłam rozbawiona ta myślą.- Byleby tylko nie odziedziczyło po tobie zamiłowania do Johna Wacyna.. Oboje wybuchneliśmy śmiechem.

-, ale byłoby z pewnością tak śliczne jak ty

- i tak seksowne jak ty…

Pocałował mnie

- pewnie juz nawet wymyśliłaś imię

- nie, ale zaraz mogę to zrobić.- Powiedziałam uśmiechnięta.

-Co byś zrobiła gdyby to było możliwe? Wyobraź sobie, że wampir z dampirem może mieć dziecko. Niektórzy byli szczęśliwi z takiej możliwości. Nie daleko szukać, choćby Karolina ze swoim chłopakiem, bardzo się kochają i już długo ze sobą są.- Powiedział nie patrząc na mnie, ale uśmiechał się na ten pomysł.

-Nie wiem, co bym zrobiła. Pewnie musiałabym brać teraz tabletki. Chyba, że byśmy się starali o takiego małego Dymitra.- Uśmiechnął się na tę myśl.

-Lub małą Roże.- Powiedział i odwrócił się do mnie- Powiedz teraz mi szczerze. Myślałaś kiedyś o tym, tak na poważnie? Chciałabyś?

Nie wiedziałam, co powiedzieć. Pierwszy raz rozmawialiśmy na ten temat.

-Szczerze Dymitr? Nawet o tym nigdy nie myślałam, ale gdyby to było możliwe by dziecko było twoje to pewnie bym się zastanawiała, kiedy, a nie czy będę w ciąży.

-no tak. – Uśmiechnął się sie i pocałował w czoło

-, ale musiałabym zrezygnować z służby, zostawić Lissę z jakimś palantem. A ciebie tez za często by w domu nie było

- ja również mógłbym zrezygnować, wiesz, ze zrobiłbym to dla ciebie.

Uśmiechnęłam się sie i położyłam rękę na jego piersi.

- wiem

-, ale chyba nie chciałbym wiedzieć, jaka byłaby reakcja twoich rodziców…. – Mruknął, udając przestraszonego. Roześmiałam się.

- mój ojciec prawdopodobnie ganiałby za tobą z nożem, a matka pokiwałaby głową i zawiesiła ci tabliczkę z napisem, doskonały dawca genów.

-Jestem ciekaw, co zrobiłaby Jewa, że będę miał dziecko z wampirzycą.

 

1 komentarz więcej...

Kolejne rozdziały…

przez , 06.wrz.2014, w Bez kategorii

Sorki za opóźnienie, ale jechałam tel kupić i wczoraj czasu nie miałam.
Dzisiaj z motywacją, że BattyMars się do mnie nie odezwie jak nie wstawię.
Będą za mniej więcej godzinę najpóźniej

Zostaw komentarz więcej...

Kolejne rozdziały

przez , 03.wrz.2014, w Bez kategorii

Ostatnio nie dodało całego nie wiem dlaczego :P
Jutro poprawię go i dodam nowy.
Możecie ich już szukać gdzieś koło 15, bo do domu wracam na 14 :D

~Victoria

4 komentarze więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...